Puszcza Notecka, dzisiejsze wczesnowiosenne niebo. Przed chwilą świeciło słońce, a teraz niebo przybrało szarobury kolor, padają duże płaty śniegu z deszczem. Błysk inspiracji, chociaż jestem w pracy – trzeba sfilmować póki pada, może tak cyklicznie, codziennie poezję nieba obserwować … Biorę aparat i zbiegam na werandę budynku. Zimno. Daszek werandy zasłania fragment nieba; w innym położeniu wchodzi mi w kadr fragment dachu budynku obok. Z zadartą do góry głową filmuję to niebo nie zwracając uwagi na nadjeżdżający samochód. Rzut okiem w bok – to szef… Zamykam sprzęt i ewakuuję się z powrotem do biura. Z okna widzę jak szef stojąc na ganku usilnie wpatruje się w punkt na niebie, który przed chwilą filmowałam… ;]
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Ciekawie się to zaczyna. Czekam na pierwsze rezultaty.
OdpowiedzUsuń